Nasza rozmowa była dialogiem głuchego z niemową

Podejrzany wpada zawsze w zastawione przez siebie sidła logicznego przesłuchania. Gdybym wyznał prawdę przedstawicielowi władzy, który mnie właśnie wypytywał, wziąłby mnie z pewnością za zbiegłego wariata i odstawił do więziennej izby chorych. Lepiej było więc okłamać go. Ale co wymyślić, by za jednym zamachem zadowolić zdrowy umysł i ciekawość urzędnika? Najlepszym wyjściem z sytuacji było przerwać rozmowę i nie czekając niepostrzeżenie się wymknąć. Co też uczyniłem, porzucając magiczną ceremonię… Otwierając na drugi dzień rano gazetę, jeden tytuł rzuca mi się nagle w oczy: „Naga kobieta uduszona w zarośniętym zakątku Lasku Bulońskiego”. Ofiara, jak pisano, była prostytutką. Zdążyłem przeczytać artykuł, gdy zadzwonił telefon. Walter. Głos miał niepewny. Wracam z lasku – powiedział – przeprowadziłem dochodzenie, sprawdziłem bardzo dokładnie. Nie ma najmniejszych wątpliwości: to w moim sanktuarium ta dziewczyna została uduszona… Wystarczy mi to jako dowód, przerywam natychmiast doświadczenie. Miał pan rację: nie wolno beztrosko igrać z tymi dzikimi siłami. Niech pan będzie spokojny, zrobię co trzeba, by zlikwidować sanktuarium… Dotrzymał słowa, dzięki Bogu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *